piątek, 4 stycznia 2013

Bo nieraz miłość przechodzi koło ciebie tak blisko, a ty jej nie widzisz. Rozdział II.

                                                            Rozdział II :

**** Oczami  Pauliny****
Wreszcie na pewnym lądzie! Nie nienawidzę latać samolotami.  Strasznie zainteresował mnie ten chłopak o blond włosach. Widać, że lubi dużo jeść bo niósł ze sobą cztery paczki żelków, chipsy i coca- cole. Zdaje mi się,  że gdzieś go już widziałam, bardzo przypominał mi tego Nialla Horana z One Direction no ale przecież to nie mógł być on. To prawda, że bardzo ich lubiłam, ale nie należałam to tej części fanek, które na jego widok mdleją albo krzyczą jak by nie wiadomo  co się stało. Lubię po prostu ich muzykę, to w jaki sposób to tego podchodzą, że bawią się śpiewaniem, nie są sztuczni tylko pokazują jacy są w środku na prawdę zdając sobie sprawę z tego, że na każdym kroku ich śledzą paparazzi i, że nie zawsze wszystko może się spodobać to ich fanką. 
Zaczęłam się rozglądać za tatą. Po chwili go ujrzałam. Razem z Sarą pobiegłyśmy w stronę taty i już po chwili stałyśmy do niego przytulone. 
- Boże jak wy wyrosłyście!- powiedział tata gdy się wreszcie od niego odsunęłyśmy. 
- Tak tato, nam też cię miło widzieć- powiedziałyśmy równo z Sarą, po czym wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Dobra, zbieramy się do domu, bo coś mi się wydaje, że nie jesteście wypoczęte po tym locie.- powiedział z uśmiechem, po czym zaczął zbierać nasze walizki i iść do samochodu.
Do domu jechałyśmy jakieś 30 min. Całą drogę opowiadałyśmy mojemu tacie co się działo w Polsce przez jego nie obecność, a on opowiadał nam o swoim życiu w Londynie. 
Zajechaliśmy pod piękną dużą wille.

Byłyśmy w lekkim szoku, co prawda tata opowiadał nam, że ma dobrą prace i nie zarabia mało ale nie myślałyśmy, że aż tak. Weszliśmy wszyscy do domu i przed nami ukazał się salon.





Był bardzo ładnie i nowocześnie urządzony. Wiedziałam, że tata ma gust do takich rzeczy, ale, że aż taki to nie miałam pojęcia! Spojrzałam na resztę dziewczyn wszystkie stały z otworzonymi ustami i rozglądały się po całym domu.
- Słuchajcie, dom jest duży a wy będziecie w końcu tutaj się uczyć i każda z was potrzebuje spokoju, więc każda ma swój oddzielny pokój. Sara pomimo, że przyjechałaś TYLKO na wakacje z czego jest mi bardzo smutno to tak samo jak reszta będziesz miała swój własny pokój i będziesz zawsze miała gdzie wrócić. Dobra dziewczyny, lećcie do góry obejrzeć swoje pokoje, na każdym jest tabliczka z waszym imieniem.- powiedział tata, gdy go usłyszałyśmy od razu podbiegłyśmy do niego zrobić MISIA! A zaraz potem pobiegłyśmy na górę zobaczyć nasze nowe pokoje.
Mój wyglądał tak:













Byłam bardzo zaskoczona jak weszłam do tego pokoju. To był mój wymarzony pokój. Zawsze opowiadałam tacie, że chciałabym mieć taki pokój.Po drugiej stronie zobaczyłam schodki na górę, byłam bardzo ciekawa co się tam znajduje. Weszłam na górę po szchodkach a moim oczom ukazał się piękny widok:









Tata wiedział, że czasami wolę odciąć się od wszystkich i posiedzieć w samotności słuchając muzyki i czytając ciekawą książkę. Byłam mu bardzo wdzięczna za to, że o tym pamiętał i zrobił to specjalnie dla mnie. Po chwili przypomniałam sobie o dziewczynach i postanowiłam iść zobaczyć ich pokoje. Najbliżej miałam do Majii, więc zapukałam a gdy usłyszałam potwierdzenie, że mogę wejść weszłam a moim oczom ukazał się :

Tata znał już Maję kilka lat a praktycznie od małego i dobrze wiedział jakie kolory lubi i czym się interesuje, więc pokój dobrał jak najbardziej pod jej gust. Patrząc na nią stwierdziłam po jej minie, że jej się bardzo ten pokój podoba, ale dla pewności zapytałam:
- I jak podoba się pokój, czy nie w twój gust?- zapytałam chociaż i tak wiedziałam, że jej się podoba.
- Żartujesz? On jest cudowny! Nigdy nie myślałam, że będę miała taki piękny pokój.-powiedziała  cała uradowana.- Jak ja się odwdzięczę twojemu tacie?- zapytała po chwili.
- Najlepiej mi się odwdzięczysz jak będziesz szczęśliwa i jak będziesz miała dobre oceny na tej swojej uczelni- powiedział tata z uśmiechem na twarzy, który nie wiadomo kiedy i skąd znalazł się w pokoju Majii.
- Dziękuje i obiecuje, że będę starała się mieć jak najlepsze oceny.-powiedziała Maja po czym przytuliła mojego tatę.
- A tobie jak się podobał twój pokój Paulla?-zapytał tata.
- Jest cudowny! Ale i tak najbardziej podoba mi się moja mini biblioteczka u góry.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy i podeszłam do taty pocałować go w policzek.
-To świetnie!-powiedział tata, miał już wychodzić ale jeszcze dodał- idźcie zobaczyć do innych dziewczyn jak im się podobają pokoje a jak będzie obiad to was zawołam na dół.
Tak jak tata powiedział tak zrobiłyśmy. 
Pokój Sary


Pokój Sam.








Wszystkie byłyśmy zachwycone naszymi nowymi pokojami. Po chwili usłyszałyśmy jak tata woła nas na obiad. Posłusznie zeszłyśmy a na stole czekało na nas już spaghetti. Po posiłku zaczęliśmy trochę rozmawiać.
- To właściwie tato czym ty się teraz zajmujesz?- zapytała Sara.
- Zostałem architektem.- powiedział z uśmiechem.
- Serio?- zapytałam.
-No tak, jakoś wyszło, że tak.-wytłumaczył tata.
 Zawsze wiedziałam, że chciał zostać architektem bo mi o tym opowiadał ale jego rodzina stwierdziła, że na pewno mu się nie uda i kazała mu iść na studia. Po studiach pracował jako dyrektor w jakimś biurowcu. Często przychodził i gdy rozmawialiśmy to zwierzał mi się, że nudzi go strasznie ta praca i cały czas marzy o zawodzie architekta ale teraz już było za późno żeby to zmienić.
- Tato jakie plany mamy na dzisiaj?- zapytała Sara.
-Planowałem jechać do znajomych na ognisko i wgl impreze, ale nie wiem czy wy chcecie jechać, bo w końcu dopiero co przyjechałyście. Dlatego jak nie chcecie to mogę od razu zadzwonić i odwołać wszystko.
- Impreza?- zapytałam.- Bez nas? Bez nas nie ma imprezy, co nie dziewczyny?- spojrzałam na resztę.
-NO PEWNIE!- krzyknęły wszystkie od razu.
- Okey, to idźcie się przygotować bo już jest 16.30 a o 19 mamy tam być.- powiedział tata.
Wszystkie od razu pobiegłyśmy do swoich pokoi się przygotować. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, po wyjściu z pod prysznica wsmarowałam w swoje ciało mój ulubiony balsam o zapachu ciastek. Wyszłam z łazienki i udałam się do swojej szaf wybrać ciuchy, postanowiłam, że ubiorę się lekko elegancko ale tak, żeby było mi wygodnie bo w końcu to zwykłe ognisko.

Dziewczyny wyglądały tak:
Sam.

Sara.


Maja.











Wszyscy ubrani i gotowi wyszliśmy. Na miejsce dojechaliśmy po godzinie jazdy. Przed nami ukazał się piękny duży dom z dużym ogrodem. 
- Moi znajomi mają córkę w waszym wieku dziewczyny-powiedział tata.
- To fajnie, mamy już jakąś znajomą chociaż w Londynie.-powiedziała Sara.
-Będzie też jej chłopak ze swoim zespołem w którym są sami chłopacy...-powiedział po czym zaczął śmiesznie poruszać brwiami.
- Wiesz co tato?- zapytałam go.
- Słucham cię córko.- powiedział z uśmiechem wymalowanym na twarzy.
- Ja się nieraz zastanawiam czy ty masz na pewno tyle samo lat co w dowodzie i wydaje mi się to podejrzane.-powiedziałam po czym wszyscy zaczęli się śmiać a tata zaczął udawać obrażonego.
Doszliśmy do jakiejś grupki ludzi i się przywitaliśmy.
- Adamie to są moje córki Sara i Paulla- powiedział pokazując na mnie i młodą.- A to są ich przyjaciółki, które znam od takiego małego i uwierz mi, że do grzecznych to ŻADNA nie należy do grzecznych to są istne diabły!- powiedział mój tata.
-Też cię kochamy wujku !- powiedziały Sam i Maja.
-On się odgrywa po prostu za ten mały nie winny żart przed chwilą- powiedziałam z szyderczym uśmiechem.
- A co się przed chwilą stało?- zapytał jak mniemam pan Adam, znajomy taty.
- Powiedziałam tacie, że podejrzewam, że chyba mu się pomylili wpisując wiek w dowodzie bo wpisali tam 42 a ja tu ewidentnie widać, że ma 2 latka. Hahahahah!- powiedziałam i znowu zaczęłam się śmiać a wszyscy razem ze mną nawet znajomy taty.
-Nikt mnie tutaj nie rozumie!- powiedział tata po czym udawał, że płacze.
- Dobra, dobra już nie udawaj, że płaczesz i chodź zrobić misia!- powiedziałam a już po chwili tata robił ze mną misia a za chwile już wszyscy się z nami przytulali.
Podeszła do nas jakaś dziewczyna w ciemnych, długich, kręconych włosach i patrzyła na nas zdziwiona. 
- A no tak właśnie! To jest moja córka Eleonor.- powiedział pan Adam.
-Miło mi was poznać- powiedziała dziewczyna.
- Nam też- powiedziałyśmy wszystkie równo przez co wszystkie łącznie z El zaczęłyśmy się śmiać.
- To wy idźcie się lepiej poznać pogadać a i El poznaj je z zespołem.- powiedział tata El.
- Okey, więc chodźmy przedstawię wam tych pięciu debili.-powiedziała szczęśliwa El.
Przy ognisku siedziało pięciu chłopaków, jeden miał blond włosy, grał na gitarze i bardzo mi przypominał tego chłopaka z samolotu. Drugi chłopak miał włosy do góry ale nie widziałam jego twarzy, wszyscy siedzieli i się wygłupiali. El podeszła do chłopaka w bluzce w paski a ten wstał. Gdy tylko zobaczyłam jego twarz doznałam szoku.
- Dziewczyny to jest Louis Tommlinson, mój chłopak- powiedziała z uśmiechem na twarzy El.
- Doskonale wiemy kto TO jest! - powiedziały dziewczyny.
- Czyli, że znacie nasz zespół One Direction?- zapytał niepewnie Louis.
- Tak znamy ale spokojnie nie będziemy prosić o autografy, robić ci zdjęć ani krzyczeć jak nienormalne.- powiedziałam.
- Okey, to bardzo fajnie spotkać kogoś jakby to ująć, normalnego.- powiedział Tommo.
-Ekheeem!-usłyszałam po chwili.
- A tak! To jest reszta zespołu. Zayn, Harry, Liam i Niall- powiedział a gdy spojrzałam na tego ostatniego to mnie zatkało, przecież to był ten chłopak z samolotu.
- Zaraz! Ja cię przecież znam.- powiedział Niall.
- A już się modliłam, że mnie nie pamiętasz.- odpowiedziałam z sarkazmem.
- Dzięki tobie cały czas mam siniaka na ramieniu. Trzeba ci przyznać co jak co ale siłę to ty masz- zażartował.
- Jeszcze raz cię przepraszam, naprawdę nie chciałam, ale to też twoja wina trzeba było nie przechodzić tak blisko drzwi to byś nie dostał.- powiedziałam ze śmiechem.
Siedzieliśmy wszyscy tak z półtorej godziny jeszcze a potem jeszcze się źle poczułam, co prawda już rano się źle czułam ale myślałam, że to stres. Postanowiłam wrócić spacerem do domu.
- Wiecie, co? Ja pójdę już do domu, bo trochę źle się czuje, a wy nie siedźcie za długo. El spotkamy się jutro okey?- powiedziałam.
- Okey, ale może weź taksówkę lepiej co, bo tak sama wracać w nocy po Londynie to jest trochę niebezpieczne, wiesz?- powiedziała zmartwiona El.
- To może ja cię odprowadzę co?- zapytał blondyn.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
No i kolejny rozdział mamy za sobą. Omnomnomnomnom!  Mam nadzieję że się podoba : * Pisać na gg jak macie jakieś pytania albo pomysły na kolejne rozdziały.45795608 :D